• Wpisów:6
  • Średnio co: 268 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 17:27
  • Licznik odwiedzin:1 382 / 1883 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wczoraj i dzisiaj totalnie zawaliłam. Wczoraj miałam napad, bo nie wiem dlaczego, zjadłam całe opakowanie musli. Było w porządku, dopóki nie spojrzałam na ilość kalorii w 100g...potem poszłam na spacer z moim chłopakiem, dał mi prezent. Chyba najgorszy prezent jaki może dostać osoba cierpiąca na zaburzenia odżywiania( poza jedzeniem). Spaliliśmy mój 'prezent' razem, oczywiście dostałam głupawki Było śmiesznie, cały czas żartowaliśmy, wygłupialiśmy się, śmialiśmy. No i niestety jak to bywa po zielsku, złapał mnie głód, ale co ciekawe, po raz pierwszy od roku, zjadłam chleb bez wyrzutów sumienia. Czułam się naprawdę dobrze

Oczywiście dzisiaj dotarło do mnie, ile wczoraj zjadłam i znowu miałam napad. Ale doszłam przynajmniej do pewnego wniosku:
Muszę postawić sobie realne cele, powolutku do nich dążyć.

Cel I: 7 dni bez napadu, licząc od dzisiaj-czas start!

Cel II: Przestać pić colę light i przestawić się na wodę, jutro i pojutrze będę piła tylko wodę, żeby oczyścić organizm z toksyn, no i żeby waga się wyrównała bo obżarstwie.

Cel III: Do końca marca waga MUSI pokazać 55 kg. Daje sobie duużo czasu, żeby żyć pod mniejszą presją i cieszyć się chociaż zgubionym 1 kg/ tydzień

Czas na zmiany!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dłuuugo mnie nie było. Wiele się zmieniło. W ciągu tych kilku miesięcy przytyłam, wpadłam w depresję, ale zaczęłam od początku. Jest coraz lepiej. Czuję się lepiej, bo chudnę. Chudnę, bo biorę leki i mało jem. Kilka razy w tygodniu zdarzy się napad, ale...i tak jestem pozytywnej myśli. Mam kogoś, kto mnie wspiera, jest przy mnie, kiedy mam problem i chcę się wypłakać lub pośmiać. Wie o moim 'problemie'. Waga obecna- 58 kg, ale będzie mniej, obiecuję!

Całusy~

N.
 

 
Praca bardzo mi się podoba, mam zajęte myśli, nie ma tego 'wolnego' czasu, żebym mogła się nudzić i myślec o napadzie. Waga dzisiaj pokazała 56 kg, co mnie niezwykle ucieszyło, trzeba przecież jakoś wyglądać do Woodstocka! (Taplając się w błocie nie chce wyglądać jak prosiak, if you know what i mean...) Obecnie mija trzeci beznapadowy dzień i jest całkiem ok, postanowiłam nawet w piątek wyjść gdzieś ze znajomymi, bo od prawie dwóch miesięcy nie chciałam nigdzie wychodzić, byłam strasznie przybita. To pewnie przez sztuczną radośc spowodowaną zwiększeniem dawki leków, ale...dobre i to

Pozdrawiam Was dziewczyny i bądźcie silne oraz wytrwałe w dążeniu do celu!
 

 
Witajcie,

Uff...Dostałam pracę jako kasjerka, nie w
cukierni a w dużym sklepie sieciowym, dzisiaj miałam szkolenie, od jutra zaczynam zarabiać kasę W końcu czuję się potrzebna, przydatna, mam zajęcie...Nie będę miała czasu myśleć o jedzeniu i o napadzie! A jak przyjdę zmęczona z pracy, to zwyczajnie nie będę miała siły na 'napad', co mnie niezmiernie cieszy. Jak siedziałam ponad miesiąc w domu, to napady miałam praktycznie codziennie. Teraz, mam nadzieję, coś się zmieni...Od 3 dni praktycznie nie odczuwam głodu przez leki, przedwczoraj wypiłam tylko kawę i zjadłam jabłko, wczoraj kawa+ 2 jabłka, dzisiejszy bilans:

1 jabłko- ok. 100 kcal
kawa z mlekiem-ok. 40 kcal

razem: ok. 140 kcal
3 dzień bez wymiotowania
waga na pewno spadła, ale zważę się rano

Wczoraj byłam na psychoterapii, która jest bardzo pomocna przy leczeniu zaburzeń odżywiania, bo same leki nie wyleczą nikogo z bulimii lub anoreksji. Trzeba zaakceptować siebie i dostrzec w sobie mocne strony, nie tylko negatywne cechy, co mam nadzieję, kiedyś mi się uda, staram się jak na razie...

Pozdrawiam
  • awatar Thin Whore: mimo wszystko wg mnie w pracy częściej się myśli o jedzeniu ;/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wczoraj przegrałam walkę z sama sobą, miałam kolejny napad. Postawiłam sobie cel: beznapadowy tydzień. Wczoraj wieczorem i dzisiaj rano dużo ćwiczyłam, jak na razie nie chce mi się jeść dzięki lekom, piję tylko wodę i colę light, nie mam najmniejszej ochoty na jedzenie. Muszę sobie zając myśli, bo zauważyłam, że jak siedzę przez większośc dnia w domu, to wtedy mam napadowe myśli, dlatego mam nadzieję, że w czwartek przyjmą mnie do pracy...Co za ironia, miałabym pracować w cukierni, ale może to dobrze? może jak będę widzieć otyłych ludzi obżerających się słodyczami to mi one zbrzydną? Przynajmniej mam taką nadzieję, że będę mogła czuć satysfakcję, że ja nie zjadłam dzisiaj nic słodkiego, przez co nie przytyję, a im odłoży się tłuszcz na tyłku, udach, biodrach.
  • awatar Gość: Ja bym nie wytrzymała pracując w cukierni ;D Ale tobie życze powodzenia
  • awatar Pauline Eva: Ta paraca wydaje się być przyjemna i taka słodka, ale fakt - pełna pokus, mogąca też zmotywować. Co do napadów, to chyba klasyka - też mam je najczęściej gdy jestem sama w domu, a (co za ironia!) lubię byc w domu sama. Trzymam kciuki i licze, że Cię przyjmą :*
  • awatar thinbutterfly: @rozterki Megi: nie wiem, czy mnie przyjmą, bo idę na dzień próbny w czwartek dopiero. Nie mam doświadczenia w tym kierunku, miałabym być po prostu sprzedawczynią, nie miałabym robić ciast itp... :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Witajcie drogie motyle,

Mam na imię Natalia, mam 19 lat, jestem z Poznania. Odchudzam się od ponad roku, udało mi się zrzucić ponad 30 kg. Jednak w takiej drodze, jak łatwo się domyślić, czyha wiele niebezpieczeństw. Dlatego w tym ciągłym dążeniu do perfekcji wpadłam w bulimię, biorę leki, które prawdopodobnie nasilą objawy anoreksji, jednak wbrew pozorom jestem dobrej myśli. Nie uważam się za osobę bardzo grubą, ale nie mogę patrzeć na mój tłuszcz na udach, na mój nieidealny brzuch. Obecnie ważę 59 kg, i oczywiście cały czas chcę ważyć mniej, może to chociaż na moment sprawi, że poczuję się dobrze w swoim ciele. Chciałabym ważyć 50 kg...chociaż przy wzroście 175 cm to już niedowaga, to i tak będę do tego dążyć, żeby siebie zaakceptować...Na razie dodaję kilka thinspiracji dla siebie i dla Was!
  • awatar Pauline Eva: Witaj, jestem od Ciebie trochę młodsza i też mam bulimię. Mam problem z zaakceptowaniem dokładnie tych samych części ciala co Ty i tak samo jak Ty wiem, że nie mam nadwagi, ale chciałbym być chudsza. Nie leczę sie, jeszcze nie, ale czuję, że zacznę, bo ostatnio przytyłam (odstawiłam środki przeczyszczające, napady mam praktycznie codziennie, a zwymiotować wszystkiego się nie da, osobiście z wymiotami muszę uważać podwójnie, bo kontroluje mnie matka). Poznań, hm, to daleko - jestem z Zagłębia. Mam nadzieję, że obie wyjdziemy z tego, w co się wpakowałyśmy i troszkę schudniemy. Nie tak anorektycznie, ale tak by czuć się lepiej we własnym ciele. Całuję!
  • awatar Cassie <3: Zazdroszę Ci.! Mam nadzieję,że dotrwasz do swojego ustalonego celu. :) Też chcę schudnąć d0 50 kg <3 3mam kciuki <3 +dodaje do obserwowanych :)
  • awatar Alien Ana.: Zazdroszczę! Gratulacje, podziwiam Cię :3 Szybko Ci się uda schudnąć te kilogramy, które uważasz, że Ci przeszkadzają :) Trzymam kciuki, życzę powodzenia <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›